Przestając marnować jedzenie, oszczędzasz nie tylko pieniądze

oszczędzanie

Gdy mówi się o oszczędzaniu jedzenia, często pojawiają się od razu obrazy głodujących krajów trzeciego świata, gdzie wiele osób nie może sobie pozwolić nawet na podstawowe pożywienie. Ale i patrząc tylko na wewnętrzną sytuację w Polsce, marnowanie jedzenia można uznać za duży i niepotrzebny koszt. Nie trzeba chyba tłumaczyć zależności, że im biedniejsze gospodarstwo domowe, tym większy procent całych swoich pieniędzy przeznacza na pożywienie – o ile Polska nie jest tutaj Nigerią, to jednak średnio ponad 16% domowego budżetu przeznaczamy na właśnie na jedzenie (według danych Departamentu Rolnictwa USA publikowanych pod koniec 2016 r.). A skoro tak, to marnowanie ok. 1/3 z niej składa się na sporą sumę. W przypadku przeciętnej czteroosobowej rodziny, to już kwestia tysięcy złotych rocznie. Polska nie odbiega w tej kwestii od innych krajów zachodnich, gdzie czasem marnuje się nawet 40% żywności (w USA). W skali świata oznacza to, że niewykorzystane jest rocznie ponad miliard ton jedzenia. Jeśli chodzi o nasz kraj, szacunki Eurostatu sprzed dekady wskazywało Polskę w europejskiej „czołówce” pod tym względem, a ilość zmarnowanego jedzenia miała wynosić 9 mln ton. Federacja Polskich Banków Żywności oszacowała, że są to 4 mln ton. W każdym razie – sporo. Jednostka na niektóre z przyczyn nie może raczej nic bezpośrednio poradzić – dużą część jedzenia wyrzuca się jeszcze podczas zbiorów, bo zwyczajnie nie spełnia wymagań estetycznych, do naszych sklepów trafiają tylko ładne warzywa i owoce, bez zniekształceń i w typowym kształcie, co oczywiście nie zawsze się zdarza. Wiemy, że w USA około połowy warzyw nigdy nie zostaje nikomu sprzedanych, leżąc na farmie czy na śmietniku. Mimo wszystko może być warto trzymać się kilku podstawowych reguł oszczędzania żywności.

W większości domów marnuje się najwięcej pieczywa. Źródło: Pixabay.com.
W większości domów marnuje się najwięcej pieczywa. Źródło: Pixabay.com.

Konsumenci marnują oczywiście dlatego, że za dużo kupują. Gdy idzie się na zakupy, łatwo uznać, że lepiej kupić od razu więcej, ale oszczędni przynoszą do domu tylko tyle jedzenia, ile jest potrzebne. O ile nie organizujemy obiadu dla niewiadomej liczby znajomych, zazwyczaj można naprawdę łatwo oszacować, ile jedzenia nam potrzeba. W zapobieganiu przeterminowania się jedzenia może nam pomóc znana każdemu pracownikowi sklepu zasada FIFO: nowe rzeczy kładziemy na tył półki, tak by w pierwszej kolejności jeść zawsze to, co ma najbliższy termin spożycia – i od razu wiedzieć, które, bez myślenia o tym ponownie. Inaczej niż niektórzy myślą, jedzenie w dniu sugerowanej daty nie staje się automatycznie toksyczne, i jeśli wygląda, pachnie i smakuje jak nowe, nie ma raczej powody, by go nie zjeść. Pomijając przeterminowanie, częstym powodem wyrzucania jedzenia jest jego złe przechowywanie. Wbrew pozorom, to nie taka prosta sprawa. Czasami wymaga nieco wysiłku, np. zadbania o przechowywanie w zaciśniętym worku pieczywa czy płatków. Albo przeczytania, jaką temperaturę mamy na konkretnych półkach lodówki, i w jakiej najlepiej jest przechowywać mięso czy ser. Dłużej będą nie tylko jadalne, ale w jak najlepszej kondycji. To podstawowe reguły, których warto trzymać się na co dzień, a jeśli mamy czas i chęć – może być warto też oddawać żywność albo konserwować ją np. do słoików.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.