Inwestujemy w przyszłość

Wszystko o finansach.

Informacje biznesowo - ekonomiczne Inwestowanie strategie inwestowania

Czy klasyczne auta są warte inwestycji?

Zakup i czasem sprzedaż samochodu to przestrzeń, na której spotykają się długofalowa wartość rynkowa produktu, jego wartość użytkowa, a często też po prostu sentymentalna. Widać to doskonale na przykładzie tzw. klasyki, czyli, z grubsza rzecz biorąc – kupowania auta na zasadzie jakiejkolwiek innej niż taka, by nabyć najnowsze auto o profilu zgodnym z naszym trybem życia. Jest kilka powodów, by zakładać ogólnie, że starsze samochody na pewno mogą wcale nie tracić, a zyskiwać na wartości. Po pierwsze, mogą być rzadkie. Po drugie, mogą być ładne. Składając to razem, można powiedzieć, że oferują produkt, którego nie da się w pełni zastąpić nowo powstającymi egzemplarzami. A to oznacza, że może być na nie większy popyt w miarę czasu. Przy okazji: jego zakup może być okazją do zwyczajnie przyjemnych momentów za kierownicą 50-letniego „porszaka” czy „ferrarkę” z miejscem dla dwóch osób, wyjątkowo stylową maską i estetycznym wnętrzem dopracowanym pod względem designu w każdym detalu. Prawdziwe „cacka” największych kolekcjonerów kosztują setki tysięcy lub miliony… euro, ale to nie tak, że i za kilka tysięcy złotych nie można kupić modelu, którego wartość będzie się nieźle trzymać. Wystarczy interesować się tą dziedziną i wiedzieć, co jest cenione za design oraz inne ponadczasowe rozwiązania, tak by mimo wieku móc przyciągać uwagę mniej i bardziej zamożnych automaniaków. W Polsce zapotrzebowanie na luksusowe dobra rośnie ostatnio z roku na rok. Czy kupowanie samochodów klasycznych jest więc metodą na inwestowanie? Kilka argumentów przemawia za tym, by podchodzić do tego ostrożnie.

Ford Focus. Źródło: Pixabay.com.
Ford Focus. Źródło: Pixabay.com.

Jednym z nich jest fakt, że – pomijając może kwestię samego wyglądu auta, dość jednak subiektywną – postęp odcisnął swoje piętno na osiągach samochodów, także jeśli chodzi o prędkość i przyspieszenie. Jak w 2015 roku zwrócił uwagę Kyle Stock pisząc dla „Bloomberga”: osiągi podobne do „ferrarki” z lat 60. ma dziś na przykład odpowiedni Ford Focus (nowy model do zobaczenia tutaj: http://www.ford.pl/Samochody_osobowe/focus), zapewniając do tego przystępną cenę, bezpieczeństwo, wydajność, normę emisji spalin i systemy ułatwiające widoczność. Ale użyteczność to tylko jeden wymiar posiadania „kolekcjonerskiego” auta, które warto brać pod uwagę. Innym jest rynek: o ile możemy słyszeć o egzemplarzu trafiającym na aukcję i znajdującym kupca za wysoką kwotę, to trzeba też uważnie patrzeć na zapotrzebowanie. Jak można się domyślić: jeśli samochód nie jest wyjątkowo rzadki i ma wielu kupców, to cena będzie też raczej stabilna. Najbardziej wytrawni „kolekcjonerzy” w większości już dawno się rynkiem „zajęli”. W skrócie mówiąc: lepiej nie traktować sprzedaży z zyskiem żadnego samochodu za pewnik. Taka szansa może być ewentualnie dodatkowym czynnikiem branym pod uwagę przy osobistym zakupie – ale nie bez uwzględnienia kosztów napraw czy renowacji, jakie mogą być często przy takim aucie wymagane.

Sprawdź również:  Nowa waluta Państwa Islamskiego

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.