Inwestujemy w przyszłość

Wszystko o finansach.

Banki Finanse Kredyty

Przewalutowanie kredytów mieszkaniowych – kto zyska najbardziej?

Jak wiadomo, w naszym kraju największa kontrowersja polityczna to zawsze sytuacja, gdy zyskać może ktoś, kto „nie zasługuje”, tak więc kwestia pomocy dla tzw. „frankowiczów” była od dłuższego czasu bardzo kontrowersyjna, i taka pozostaje. Kredyty hipoteczne to ogromne sumy, dla banków i dla większości ludzi, tak więc nie dziwi, że mówimy o najgłośniejszej sprawie tego roku. W końcu, na początku sierpnia, Sejm niemal jednogłośnie opowiedział się za wprowadzeniem omawianej ustawy: o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych. Chociaż w teorii dotyczy ona wielu sytuacji, zdecydowanie najwięcej osób, które na nich skorzysta, to „frankowicze”, czyli osoby z kredytami hipotecznymi denominowanych we franku szwajcarskim. Oczywiście ze zmiany mogą też skorzystać ci, którzy wzięli kredyt w euro czy dolarze (było to popularne kilka lat przed frankiem, na początku XXI w.), ale pytanie brzmi, czy przewalutowanie na pewno im się opłaca. Bardziej jasne jest to w przypadku franka, którego kurs od czasu boomu na kredyty frankowe podskoczył znacząco (wtedy były to okolice 2-2,6 zł, obecnie ciągle stoi blisko 4 zł). Frankowiczów od dawna nie przybywa, bo kredyty takie zniknęły z rynku właściwie już w 2009 roku, ale przez kilka gorących lat zaciągnięto tak prawie pół miliona kredytów.

Frank szwajcarski. Źródło: Pixabay.com.
Frank szwajcarski. Źródło: Pixabay.com.

Kryteria ustawy są dość specyficzne. Tylko kredyty, które uznano za „trudniejsze”, kwalifikują się do przewalutowania. Tak więc dotyczy to mieszkań nie większych niż 100 m kw., i domów nie większych niż 150 m kw (limit ten nie dotyczy rodzin z co najmniej trójką dzieci). Ponadto wartość kredytu do wartości zabezpieczenia musi być wyższa niż 80%. Oczywiście w obecnym momencie o to nietrudno.

Jak będzie działać „przewalutowanie” kredytu na złotówki? Zaznaczmy, że nie dotyczy ono całego kredytu, ale tylko części nadwyżki z różnicy kursowej. Po ostatniej poprawce, część ta wzrosła z 50% do 90%. Tak więc wyliczone zostanie obecne zadłużenie według kursu kupna franka, następnie zadłużenie „modelowe”, do porównania – przy tej samej marży, jednak przy założeniu stopy, gdyby kredyt wzięty był w złotówkach. 90% z tej właśnie różnicy zostanie umorzone. Reszta, oraz różnica spłaconych rat, pozostanie do spłacenia w ramach drugiego kredytu, pozostającego obok podstawowego, obecnie „w złotówkach”.

Zysk dla frankowiczów jak widać może być niemały. Jeśli założymy, że kurs nie będzie się nie zmieniał, osoba z kredytem na 500 tys. zł może wskutek tej ustawy zyskać ostatecznie prawie 200 tys. zł. Miesięczna rata może obniżyć się o kilkaset złotych. Zniknie ryzyko kursowe, które przy braniu kredytu było pewnym czynnikiem. Nie wiadomo oczywiście, jak będą zachowywać się inne czynniki ekonomiczne przez najbliższe lata.

Nie warto jednak od razu przeliczać, na co będziemy mogli sobie pozwolić za tę różnicę: protesty banków, oczywiście niezadowolonych z mniejszego zysku, mogą sprawić, że prawo w tej kwestii jeszcze będzie się dynamicznie zmieniać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.