Inwestujemy w przyszłość

Wszystko o finansach.

Karty płatnicze

Nowa odsłona płatności zbliżeniowych

Co pewien czas w sektorze sprzedaży pojawia się wiadomość o nowym pomyśle na płatności zbliżeniowe. Karty z zakodowanymi danymi kilku plastików, maskotki zbliżeniowe, karty z wyświetlaczem, płatności naklejkami, breloczkami czy w końcu telefonami. Pomysłów na urozmaicenie sposobów płatności jest całe mnóstwo. W obecnej chwili najwygodniej płaci nam się po prostu kartami, jednak giganci tacy jak Google, czy teraz Apple, próbują nas przekonać, że płatność za pomocą telefonu jest absolutnie najwygodniejsza.

smartfon Apple
Czy płatności przy pomocy smartfona wyprą karty płatnicze? (źródło grafiki: Pinterest)

Po wejściu na rynek Google Wallet, przyszedł więc czas na Apple Pay, które postanowiło wejść na rynek europejski zaczynając od Anglii. I choć w USA płatności te wystartowały w październiku bieżącego roku, to już w grudniu Apple zaczęło negocjacje z największymi brytyjskimi bankami. Jednak w odróżnieniu od banków amerykańskich brytyjskie nie chcą tak łatwo przyjąć warunków narzucanych im przez Apple. Najbardziej niechętnie przyjmowane są pomysły dotyczące opłat na rzecz Apple i przesyłania szczegółowych raportów dotyczących sprzedaży.

Analitycy podkreślają jednak, że płatności dokonywane za pośrednictwem telefonu nadal są bardzo mało popularne, zarówno w USA, jak i w Anglii. Dlatego zyski z tego typu transakcji są mimo wszystko stosunkowo niewielkie. W Polsce szumnie zapowiadano wprowadzenie systemu płatności mobilnych w sklepach Biedronka, które nie posiadały nawet możliwości przyjmowania płatności kartą. Płacić mogliśmy wyłącznie gotówką. Jednak niedługo po wprowadzeniu tego systemu zdecydowano się na przyjęcie płatności kartowych, co wywołało ogromną ulgę u całej rzeszy klientów. Konieczność zapewniania gotówki wyłącznie na zakupy w Biedronce była co najmniej uciążliwa, nawet mimo funkcjonowania bankomatów w sklepach. Wszyscy zapomnieli wtedy o płatnościach mobilnych.

Brak popularności tego rodzaju płatności prawdopodobnie wynika z obawy o bezpieczeństwo naszych pieniędzy. Płatności zbliżeniowe dokonywane kartą bez podania kodu PIN możliwe są do kwoty 50 zł, co chroni nas przed transakcjami nieautoryzowanymi na duże kwoty. Poza tym kartę płatniczą możemy szybko zastrzec, zabezpieczając tym samym nasze środki. Nie mówi się jednak wiele o bezpieczeństwie transakcji mobilnych. Obawiamy się więc, że jeśli nasz telefon, w żaden sposób nieopisany, jak karta płatnicza, wpadłby w niepowołane ręce, to moglibyśmy stracić wszystkie swoje środki. Może też telefon, za pośrednictwem którego płacimy, stałby się tym większą przynętą dla złodziei, obaw jest więc całkiem sporo.

Pytanie więc, w jaki sposób Google czy Apple zamierzają nas uspokoić i przekonać do swoich produktów? Zapewne minie jeszcze trochę czasu, zanim zdołamy się przekonać do takich płatności. Może potrzeba kilku afer związanych z płatnościami kartami, aby te w naszej opinii stały się dużo mniej godne zaufania, niż odpowiednio zabezpieczone telefony…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.